wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 1

22.07.2047r. – Poniedziałek

Tak, tak o nas mowa. Dziwne, nie? Ale do rzeczy. To właśnie my Lucy i Caroline,
Tak ta Lucy i ta Caroline. Pewnie Lucy możecie kojarzyć z tańca w słynnej formacji „DIYL”
(Dance is your life), o tusz Caroline tak to ona projektuje te wszystkie  piękne wzory na sukienki… Ale zapewnie nie tylko nas kojarzycie z tego ale także z tego że jesteśmy żonami dwóch bardzo przystojnych mężczyzn z dawnego zespołu o nazwie „One Direction”. Tak dokładnie Louis jest mężem Caroline, a Harry - Lucy. Ale pytajcie o najważniejsze? Jak to się stało, skoro we dwie pochodzimy z Polski, a oni byli Brytyjskimi gwiazdami? Otóż właśnie opowiemy wam teraz tą historię.
15.10.2013r. – Czwartek
*Perspektywa Caroline*
- No pospiesz się! Zaraz spóźnimy się na samolot. A ostatni jest już w tym tygodniu.  – trzasnęła moimi ramionami Lucy - Ja nie mogę przegapić takiej szansy, rozumiesz?
- Tak, tak rozumiem. Wiem, że dołączenie do DIYL jest dla ciebie bardzo ważne. Ale zrozum, ze rozmowa o wystąpieniu w tych ubraniach z najnowszej kolekcji też jest dla mnie bardzo ważna. – oznajmiła, uspokajając mnie.
- Chodź już, bo mój tata czeka na nas w samochodzie. – pokazał na drzwi Lucek (ksywa z podstawówki Lucy).
             ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Dowidzenia proszę pana – krzyknęłam machając ręką do taty Lu.
- Pa tato, będę tęsknić i dzwonić codziennie. – Lucek uściskał tate, który dał jej, jej bagaże i wyruszyłam na podbój Londynu wraz z nią.
A no tak stop, zapomniałam wspomnieć przed zaczęciem opowieści, że Lu i Caro to wielkie DIRECTIONERS ale i jakbyście się dowiedzieli to w ogóle po co ja przerywałam no to dalej…
Wzięłyśmy swoje bagaże i ruszyłyśmy prosto do odprawy, rozmawiając na różne tematy.
Siedząc w samolocie włączyłam laptopa i zobaczyłam co tak u mnie na facebook’u dopóki jakiś chłopak przechodząc  upuścił picie i wylał mi je na spodnie.
Tak, teraz zapewne będziecie, że to któryś z chłopaków z 1D, otóż
- Ej no co ty robisz, dobrze się czujesz? – powiedziałam zaszokowana, plamą na spodniach.
- Wybacz nie chcia… Caro, Lu to wy? – uśmiechnął się na nasz widok.
- Taa a ty to? – spytała Lu.
- No nie poznajecie mnie wasz przyjaciel z dzieciństwa. W sumie to rozłączyliśmy się zaraz po podstawówce ale to nic.
- Kuba? – zgadywała Lucy.
- Niestety nie. – odpowiedział.
- Ojej Bartek tak? – dodała Caro.
- Zgaduj dalej. – zaproponował.
- Hmmmn, - zamruczała pod nosem Lu. – Damian, Adam, Kamil, Piotrek, Marek?
- Niestety żaden z nich. – powiedział – To ja Konrad.
- O matko cześć, wybacz, ze cię nie poznałyśmy. – powiedziałam, waląc się w głowę.
- Nie szkodzi. Nie widzieliśmy się tyle lat. Ja was z trudnością poznałem. Bardzo się zmieniłyście ale na dobre. No chyba pozna charakterem Lu, zgadza się?..
- Heh owszem, zawsze będę wredna – uśmiechnęła się.
Usiedliśmy we trójkę i rozmawialiśmy cały czas. Nawet nie zauważyliśmy kiedy zaczęliśmy  lądować już w Wielkiej Brytanii. Od razu po wyjściu z samolotu wzięliśmy numer naszego znajomego i udaliśmy się do swojego mieszkania, które wynajęłyśmy z Lucy.
Po godzinie drogi z lotniska do domu, wyciągnęłyśmy klucze, któe wcześniej dostaliśmy pocztą do Polski i otworzyłyśmy drzwi naszego apartamentu w centrum miasta, składającego się z trzech pokoi, kuchni i łazienki – cudo xD.
Co ty pieprzysz Caroline on miał cztery pokoje i łazienkę a nie trzy…
Miał 3 pokoje, nie bo 4, miał 3 … dobra bo to dopiero 1/100 tego co opowiedziałam.
Może teraz ja zacznę opowiadać…. Okey.
* Perspektywa Lucy*
- Jak dobrze, ze już tylko z górki do spełnienia marzeń – mówiłam, gdy nagle moim oczom ukazał się dopiero co wywieszony bilbord z napisem „ ONE DIRECTION TYLKO 30.07.2014R W LONDYNIE. NIESPODZIEWANY KONCERT 5 WOKALISTÓW” – Spójrz – pokazałam palcem przez okno. Caroline w jednej sekundzie przybiegła do mnie – czytając napis, chwyciła laptop i weszła na stronę, która sprzedawała bilety.
- O ja jeszcze są dostępne – pisnęła na całe mieszkanie.
- Szybko zamawiaj – krzyknęłam.
- Już, kupione.
Z wrażenia padłyśmy na łóżko i zasnęłyśmy.





1 komentarz: