22.07.2047r. – Poniedziałek
Tak,
tak o nas mowa. Dziwne, nie? Ale do rzeczy. To właśnie my Lucy i Caroline,
Tak
ta Lucy i ta Caroline. Pewnie Lucy możecie kojarzyć z tańca w słynnej formacji „DIYL”
(Dance
is your life), o tusz Caroline tak to ona projektuje te wszystkie piękne wzory na sukienki… Ale
zapewnie nie tylko nas kojarzycie z tego ale także z tego
że jesteśmy żonami dwóch bardzo przystojnych mężczyzn z
dawnego zespołu o nazwie „One Direction”. Tak dokładnie Louis jest mężem Caroline, a Harry - Lucy. Ale pytajcie o najważniejsze? Jak to się stało, skoro we dwie
pochodzimy z Polski, a oni byli Brytyjskimi gwiazdami? Otóż właśnie opowiemy wam teraz tą historię.
15.10.2013r. – Czwartek
*Perspektywa Caroline*
- No pospiesz się! Zaraz
spóźnimy się na samolot. A ostatni jest już w tym tygodniu. – trzasnęła moimi ramionami Lucy - Ja nie mogę
przegapić takiej szansy, rozumiesz?
- Tak, tak rozumiem. Wiem, że
dołączenie do DIYL jest dla ciebie bardzo ważne. Ale zrozum, ze rozmowa o
wystąpieniu w tych ubraniach z najnowszej kolekcji też jest dla mnie bardzo
ważna. – oznajmiła, uspokajając mnie.
- Chodź już, bo mój tata
czeka na nas w samochodzie. – pokazał na drzwi Lucek (ksywa z podstawówki
Lucy).
Strój Lucy: http://3.bp.blogspot.com/-bzxze0rdKmY/UdGIfUKO8XI/AAAAAAAAALk/jeOsJ-OgMQI/s500/ubranie+7.jpg
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Dowidzenia proszę pana –
krzyknęłam machając ręką do taty Lu.
- Pa tato, będę tęsknić i
dzwonić codziennie. – Lucek uściskał tate, który dał jej, jej bagaże i
wyruszyłam na podbój Londynu wraz z nią.
A no
tak stop, zapomniałam wspomnieć przed zaczęciem opowieści, że Lu i Caro to wielkie DIRECTIONERS ale i jakbyście się dowiedzieli to w ogóle po co
ja przerywałam no to dalej…
Wzięłyśmy swoje bagaże i
ruszyłyśmy prosto do odprawy, rozmawiając na różne tematy.
Siedząc w samolocie włączyłam
laptopa i zobaczyłam co tak u mnie na facebook’u dopóki jakiś chłopak
przechodząc upuścił picie i wylał mi je
na spodnie.
Tak,
teraz zapewne będziecie, że to któryś z chłopaków z 1D, otóż…
- Ej no co ty robisz, dobrze
się czujesz? – powiedziałam zaszokowana, plamą na spodniach.
- Wybacz nie chcia… Caro, Lu
to wy? – uśmiechnął się na nasz widok.
- Taa a ty to? – spytała Lu.
- No nie poznajecie mnie wasz
przyjaciel z dzieciństwa. W sumie to rozłączyliśmy się zaraz po podstawówce ale
to nic.
- Kuba? – zgadywała Lucy.
- Niestety nie. –
odpowiedział.
- Ojej Bartek tak? – dodała
Caro.
- Zgaduj dalej. –
zaproponował.
- Hmmmn, - zamruczała pod
nosem Lu. – Damian, Adam, Kamil, Piotrek, Marek?
- Niestety żaden z nich. –
powiedział – To ja Konrad.
- O matko cześć, wybacz, ze
cię nie poznałyśmy. – powiedziałam, waląc się w głowę.
- Nie szkodzi. Nie
widzieliśmy się tyle lat. Ja was z trudnością poznałem. Bardzo się zmieniłyście
ale na dobre. No chyba pozna charakterem Lu, zgadza się?..
- Heh owszem, zawsze będę
wredna – uśmiechnęła się.
Usiedliśmy we trójkę i
rozmawialiśmy cały czas. Nawet nie zauważyliśmy kiedy zaczęliśmy lądować już w Wielkiej Brytanii. Od razu po
wyjściu z samolotu wzięliśmy numer naszego znajomego i udaliśmy się do swojego
mieszkania, które wynajęłyśmy z Lucy.
Po godzinie drogi z lotniska
do domu, wyciągnęłyśmy klucze, któe wcześniej dostaliśmy pocztą do Polski i
otworzyłyśmy drzwi naszego apartamentu w centrum miasta, składającego się z
trzech pokoi, kuchni i łazienki – cudo xD.
Co ty
pieprzysz Caroline on miał cztery pokoje i łazienkę a nie trzy…
Miał
3 pokoje, nie bo 4, miał 3 … dobra bo to dopiero 1/100 tego co opowiedziałam.
Może teraz ja zacznę opowiadać…. Okey.
* Perspektywa Lucy*
- Jak dobrze, ze już tylko z
górki do spełnienia marzeń – mówiłam, gdy nagle moim oczom ukazał się dopiero
co wywieszony bilbord z napisem „ ONE DIRECTION TYLKO 30.07.2014R W LONDYNIE.
NIESPODZIEWANY KONCERT 5 WOKALISTÓW” –
Spójrz – pokazałam palcem przez okno. Caroline w jednej sekundzie przybiegła do
mnie – czytając napis, chwyciła laptop i weszła na stronę, która sprzedawała
bilety.
- O ja jeszcze są dostępne –
pisnęła na całe mieszkanie.
- Szybko zamawiaj –
krzyknęłam.
- Już, kupione.
Z wrażenia padłyśmy na łóżko
i zasnęłyśmy.
CUDOWNY *.*
OdpowiedzUsuń